Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 317 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ekologia

Turcja oczywiście dba o środowisko naturalne. Zachowania proekologiczne mają kształtować takie oto informacje:


Do mnie przemówiło!



oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Mistyczny taniec

Derwisz to asceta suficki. Dosłowne tłumaczenie tego terminu znaczy 'ten, kto chodzi od drzwi do drzwi', perskie tłumaczenie to „żebrak” – w dawnych czasach derwisze żyli w biedzie w myśl obietnicy ósmej sury Koranu: "Wy pożądacie dóbr tego świata, podczas gdy Allach chce wam dać dobra drugiego świata", poświęcając się rozwojowi duchowemu i wyzbywając wszelkich dóbr materialnych.


Ceremonia tańca derwiszy symbolizuje mistyczną drogę ludzkiego umysłu i serca do Absolutu. Wyznawca zwraca się ku własnemu wnętrzu, przepełnia go miłość, wyzbywa się własnego ego, zwraca ku prawdzie i w ten sposób w tańcu jednoczy się z Bogiem. Z podróży duchowej wraca, jako lepszy człowiek, dojrzalszy, potrafiący głębiej kochać i lepiej służyć innym. Derwisze wirują wokół szejka, czyli starszego duchownego, który jako jedyny kręci się wokół własnej osi. Wszyscy noszą białe suknie (symbol śmierci), czarny płaszcz (symbol grobu) i wysokie, brązowe czapki (symbol nagrobka). Na początku ceremonii derwisze kłaniają się sobie nawzajem, w hołdzie duchowi, który drzemie w człowieku i zrzucają płaszcze. Gdy rozpościerają ramiona, prawa ręka zwraca się wnętrzem dłoni ku niebu w modlitwie, zaś wnętrze dłoni lewej ręki, ku której zwrócona jest głowa, skierowane jest ku ziemi, by symbolicznie dać wyraz miejscu, gdzie przynależy pokorny wyznawca Boga.


Derwisze cenieni są za swoją mądrość i wrażliwość.

Przysłowia sufich:

v      Wszyscy wiedzą, że kropla roztapia się w oceanie, ale niewielu wie, że ocean roztapia się w kropli.

v      Oto został stworzony dla człowieka jeden język i dwoje oczu i dwoje uszu, aby słuchał i widział więcej, aniżeli mówi.

v      Kluczem do świata doczesnego jest sytość, a kluczem do świata ostatecznego głód.

v      Prawidłowe odosobnienie to przezwyciężanie samotności swojej duszy.

v      Jeśli sługa wyrzeka się świata doczesnego, powierza mu Bóg anioła, który zasiewa mądrość w jego sercu.

v      Pokora jest piękna u każdego pojedynczego człowieka, ale najpiękniejsza jest u bogatych. Pycha jest brzydka u każdego człowieka, ale najbrzydsza jest u biedaka.

Przypowieść sufich:

„Myśliwy i ptak”

Pewnego razu myśliwy schwytał ptaszka.
– Panie – powiedział ptak – zjadłeś tyle zwierząt większych ode mnie, nie zaspokajając apetytu. W jaki sposób moje drobniutkie ciałko mogłoby nasycić twój głód? Jeśli wypuścisz mnie, dam ci trzy dobre rady: pierwszą już teraz, gdy trzymasz mnie w ręku, drugą, gdy odlecę na dach
, a trzecią, gdy usiądę na wierzchołku drzewa. Kiedy usłyszysz wszystkie trzy, uznasz, że jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Pierwsza rada brzmi: „Nie wierz głupiej paplaninie”.
Ptak odleciał na dach, z którego udzielił drugiej rady:
– „Nie żałuj nigdy tego, co już się stało”. W moim ciele jest ukryta bezcenna perła 
ważąca pięć uncji. Trzymałeś ją przed chwilą, a teraz straciłeś.
Słysząc to, myśliwy zaczął się użalać nad swoim losem.
– Czemu jesteś taki wzburzony? – Zapytał ptak. – Czyżbym nie powiedział: „Nie żałuj nigdy tego, co się stało?” Czy jesteś głuchy, czy też nie zrozumiałeś, co ci mówiłem? Powiedziałem również: „Nie wierz głupiej paplaninie”. Ważę mniej niż dwie uncje, więc jak mógłbym połknąć perłę ważącą pięć uncji?
Myśliwy uspokoił się po chwili i poprosił o trzecią radę.
– Przekonawszy się, jak zważałeś na dwie pierwsze, po cóż miałbym marnować dla ciebie trzecią? – odparł ptak.

(źródło: John Baldock, „Mała księga mądrości sufich”, 1995)


Muzeum Mevlany znajduje się w Konii (tr. Konya) Wirtualny_spacer_MUZEUM_MEVLANY


oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

O podróżowaniu

„Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo, że fizycznie już dawno nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nie uleczalnej” – pisał Ryszard Kapuściński.




oceń
1
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

Taka uroda, czyli słówko o aktywności sejsmicznej

Turcja, szczególnie Stambuł, położona jest na terenie podwyższonej aktywności sejsmicznej. Raz tylko - w 2005 roku - odczułam falowanie ziemi w miasteczku Marmaris, jednakże było to po spożyciu piwa, wiec trzęsienie mogło mieć charakter wysoce subiektywny. W każdym razie ziemia w Turcji jest niejako ruchoma. Tutaj zamieszczam link do Centrum Sejsmologicznego Uniwersytetu Bosforskiego w Turcji, gdzie na bieżąco prezentowane są trzęsienia ziemi na terytorium Turcji, choć trzeba podkreślić, że większość z nich jest niewyczuwalna i nie zagraża życiu.

Z kolei na stronie Konsulatu Generalnego RP w Stambule podane są wskazówki, jak należy się zachować, jeśli wystąpi trzęsienie ziemi Trzęsienie ziemi - co robić?



oceń
2
7

komentarze (7) | dodaj komentarz

No akurat taka zbieżność

Idę ja sobie po Sultanahmed w Istambule, zmarznięta do szpiku kości - kto by przypuszczał, że 01 września można w Turcji zmarznąć, a jednak! - patrzę, a tu szyld z napisem KUPA. 
 


Wyjaśniam, że "kupa" po turecku znaczy filiżanka. 

Tego dnia jechaliśmy z Gremlinem do muzeum miniatur. Pogoda zaczęła się psuć już poprzedniego dnia wiczorem. Trwał ramazan, co oznacza, że rodziny tureckie wychodzą na posiłki na zewnątrz (najnormalniej w świecie rozkładają koce na trawie i robią piknik). Na hipodromie było mnóstwo ludzi i ... lunęło. Okazało się, że były to niemiłe złego początki. Po kilku dniach, kiedy już byłam w Polsce, w Stambule była powódź.



oceń
1
1

komentarze (5) | dodaj komentarz

Ubezpiecz się przed podróżą

Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Niedawno media rozdmuchały historię młodego człowieka, który z żoną wyjechał do Egiptu. Tam, niestety, dopadła go ciężka choroba. Szpital, leczenie, śmierć, transport zwłok do Polski. Administracja szpitala wystawiła rodzinie zmarłego gigantyczną fakturę. Okazało się, że polisa biura podróży, w którym małżeństwo wykupiło wczasy obejmowała tylko podstawowe ubezpieczenie. Kosztami została obciążona rodzina. Nie wiem jak zakończyła się ta sprawa, ale zdecydowanie warto wykupić przed wyjazdem ubezpieczenie.

Ja oprócz wykupienia polisy (z opcją transportu zwłok do kraju - brzmi makabrycznie, ale rożnie bywa), zostawiam w domu ksero tej polisy i paszportu. Jeśli zabieram inne dokumenty jak dowód osobisty i prawo jazdy, też zostawiam kserokopie w domu. Dodatkowo zostawiam rodzinie adresy polskich placówek dyplomatycznych i oczywiście przy sobie też mam taką listę. W razie problemów wiadomo, gdzie się zgłosić. 


oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Relacja z zoo

Izmir to ogromne miasto, więc nie mogłoby w nim zabraknąć zoo. Oczywiście był gorący dzień i przed zwiedzaniem warto było uraczyć się napojem chłodzącym. Na terenie zoo jest - jak to nazwać...? - baro-kawiarnia.


Już początek zwiedzania zapowiadał się co najmniej romantycznie...


...do czasu, gdy swoim zainteresowaniem obdarzył mnie struś! najpierw z daleka zerkał jednym okiem, po czym ruszył w moim kierunku! Ruszył biegiem! Wystraszyłam się, że jak się rozpędzi to wyskoczy i mnie zaatakuje. Uciekłam w panice. 


Gremlin miał więcej odwagi, poza tym nie miał czerwonej, kuszącej bluzki, i stanął ze strusiem twarzą w twarz.



Widocznie Gremlin nie okazał się atrakcyjny dla strusia, więc ptaszek oddalił się majestatycznym krokiem, ukazując mu swój ... ogon.



Za to bardzo przypadła mi do gustu żyrafa. Można było wyjść na drewnianą ambonę i stamtąd ją głaskać. Znosiła to cierpliwie, a nawet mogłabym powiedzieć, że domagała się towarzystwa, bo dzieci podawały jej jedzenie. 



Ta w czerwonej bluzce to ja. 


W ptasiej części zoo trwała pora obiadowa... To myszołów (ang. buzzard = myszołów).


Przy każdej klatce lub wybiegu jest opis zwierzęcia w języku tureckim i angielskim. 


Na to, czego buzzard nie dokończy, czeka sęp.


O ile każdy ptak ma swoje ważne miejsce tak w zoo, jak i w ekosystemie i na swój sposób jest interesujący, to jednak papugi żaden nie pokona pod względem urody i zdolności komunikacyjnych.





oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Foça i syreni śpiew

Foça (czytaj: focia) jest jedną z dzielnic Izmiru, a zarazem jest to samodzielne miasteczko, ma własne władze miejskie. Po drodze zauważyłam znaki drogowe informujące, że jest Old Foça (Eski Foça) i New Foça (Yenifoça). Z Izmiru do Foça  jest jakieś 70 km. Jedzie się na północny-zachód od Izmiru, trasa bardzo wygodna, drogi są idealne. 


Mieszkałam w Izmirze w dzielnicy Buca. Mapka pochodzi ze strony http://en.wikipedia.org/wiki/Foça


Pojechaliśmy na plażę … było zimno (mimo, że świeciło słońce, mimo, że był sierpień). Taki dzień. Odtąd malowniczo położona Foça będzie mi się kojarzyła z gęsią skórką i szczękaniem zębami. I z nawigacją Gremlina, przez którą mało kiedy trafialiśmy do celu… Ale oczywiście zachęcam do wizyty w tym pięknym, nadmorskim miasteczku. Jest tam wszystko, czego do szczęścia potrzebuje turysta. Infrastruktura plus atrakcyjna lokalizacja oraz cudowne widoki sprawiają, że Foça zapada w pamięci. 


Coś z historii

Podobno wieki temu miała tam miejsce bitwa morska. Turcy w starciu z okrętami weneckimi ponieśli klęskę. Gdyby było gorąco, z pewnością wypiłabym piwo i mogłabym ujrzeć oczami wyobraźni nacierające na siebie okręty i żaglowce...


W okolicach Foça  znajdują się grobowce licyjskie, wypatrywałam ich, owszem coś było widać na horyzoncie, Gremlin wołał  „O, tam są!”, ale czy to były akurat grobowce, głowy nie dam sobie uciąć. 


Wypatrywałam też fok, no bo w końcu Foça to foka, ale żadnej nie widziałam....Według ODYSEI Homera okoliczne wyspy-skały zamieszkiwały Syreny. Zapewne Homer swego czasu, bawiąc w okolicach Foça, napawał wzrok widokiem licznych kolonii fok, co go tak zainspirowało, że foki stały się bohaterkami sławnej epopei występując jako Syreny. 

Syreny siedziały na łące-plaży i śpiewały. A śpiew ten był zabójczy! Na wybrzeżu znajdowało się pełno kości tych, którzy skuszeni śpiewem, wyszli na ląd.Odyseusz przepływając statkiem w ich pobliżu, kazał przywiązać się do masztu, a swoim kompanom nakazł zalepić uszy woskiem. Chciał usłyszeć syreni śpiew i ... przeżyć. Wydał rozkaz, aby go nie odwiązano, nawet gdyby błagał o to. Jak pamiętamy ze szkoły, Odyseusz kuszony przez Syreny i rzucany przez los tu i tam, ostatecznie szczęśliwie wrócił do swej Penelopy.



oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Rodzynki sułtańskie

Jak wygląda proces "produkcujny" rodzynek (a przynajmniej jego początkowa faza)?
Winogrona suszone są na słońcu, jak pokazuje zdjęcie. Rodzynki w języku tureckim to KURU UZUM, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy suszone winogrona.


oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

:::Nowy Rok 2010:::

 

Marzeń szybujących niczym wolne ptaki,
Nieskończonego zapasu sił do realizacji planów,
Wspólnego rytmu bicia serc...Twojego i Twoich bliskich,
Mnóstwa szczerych uśmiechów,
Wielu podróży, również i tych dookoła świata!
 
Miłości, Wolności i Piękna
.


oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Galata Kulesi

Galata Kulesi - Wieża Galata - wznosi się w Istambule, niedaleko Mostu Galata. Została zbudowana w XIVw. Niegdyś punkt obserwacyjny - z wieży wypatrywano nierzadko wybuchających w Istambule pożarów. Wieża była także więzieniem, jak również miejscem, z którego pewnien turecki śmiałek eksperymentował pierwsze loty na lotni.

Wymyślił lotnię, zbudował i przeleciał ponad istambulskimi dachami, Bosforem i głowami gapiów. Historyczny lot obserwował również sułtan, który był tak zachwycony, że uhonorwał śmiałka złotem. Później jednak, przypuszczalnie pod wpływem nacisków duchowieństwa (przecież człowiek nie może latać! to muszą być diabelskie sztuczki!), sułtan śmiałka wygnał poza granice Turcji. A może zgładził? Działo się to za czasów Imperium Osmańskiego. 



Dziś wieża to nielada atrakcja turystyczna. Wyposażona w windę, restaurację, stanowi fantastyczny punkt obserwacyjny. 

Uzbrojeni w aparaty fotograficzne dziarsko ruszyliśmy z Gremlinem na wieżę. Windą. Oczywiście najpierw należy zakupić bilet wstępu.


Na górze ukazał nam się widok zapierajacy dech!
Pierwsze odczucie... Wieża się rusza! Gremlin z miną naukowca wytłumaczył mi, że to normalne, bo wszystkie wysokie konstrukcje po prostu muszą się odchylać, a że wieża ma 66 m, to się odchyla i już. I że Wieża Eiffla też. I WTC też się odchylał. 
Jakoś mnie to nie uspokoiło.

Kurczowo trzymając się barierki, łapiąc oddech, walcząc z wiatrem i tłumem turystów, z zamkniętymi oczami, udało mi się obejść te 360' i zrobić kilka zdjęć panoramy miasta.





Gremlin też miał lęk wysokości. Miał tak silny lęk, że trzymał się barierki i wpatrywał w jeden punkt i to przez aparat fotograficzny.
- Gremlin, chodź! Nie stój w miejscu! Chodź ze mną, bo się boję!
- Nie idę, ja też się boję!
Nie no, lepiej jak pójdziemy sobie z tej wieży, bo niestabilna, kto wie, może zaraz będzie trzęsienie ziemi i zginiemy pod gruzami. Wyobraźnia podsuwała mi jaskrawe wizje najbliższej przyszłości. Ale Gremlin wcale nie chciał wracać, o nie.
- Nie rób zdjęć tylko z tej strony! obejdź wieżę na około tak, jak ja! - krzyczałam.
Jednak on jakby się przykleił do tej barierki. Stał i stał, a dziwny uśmiech malował się na jego twarzy...


Oto, co przykuło uwagę Gremlina i rzekomo wywołało u niego nagły atak lęku wysokości, a zostało mi objawione nie od razu:


(nie mam jednak pewności, czy to było jedyne zdjęcie, jakie wtedy zrobił Gremlin, być może była to sekwencja ujęć...cała sesja...)


Strona www GALATA_TOWER

Przeżycia na Wieży Galata to była tylko mała, malutka uwertura do przygody z ... Latającym Dywanem. Zdradzę, że dywan naprawdę latał, a ja i Gremlin jeszcze dwa tygodnie po odlocie okładaliśmy siniaki maścią z arniki. Ale o tym następnym razem.


oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Travel Happy, Budget Low

Aby podróżować nie potrzeba fury pieniędzy. O tym mówi Susanna Zarayskyw książce Travel Happy, Budget Low
Podróże kształcą, między innymi w zakresie poznawania języków obcych. Suzana zna ich kilka. O sobie pisze: I am a world traveler and polyglot whose goal is to empower people to be global citizens who are knowledgeable about world events and are confident international travelers and communicators. I have studied ten languages (English, Russian, French, Spanish, Italian, Portuguese, Serbo-Croatian, Hebrew, Arabic, and Hungarian) and speak seven of them.

W tym roku wakacje kosztowały mnie tysiąc zł, w tym większość stanowiła cena biletu lotniczego w promocji. Dzięki uprzejmości przyjaciół w Turcji miałam gdzie mieszkać, a także co jeść. Wzbraniałam się przed tą gościnością, ale naród turecki już tak ma, że gość jest traktowany po królewsku. Poza tym jak się przyznałam, że zbieram na auto (a zbieram już 3 lata), to tym bardziej nie pozwolili mi za nic płacić, a mój towarzysz podróży Gremlin odmówił, gdy chciałam partycypować w kosztach benzyny.

W ogóle Gremlin to był chojrak co do wydatkowania pieniędzy. Jak się później okazało w Turcji mają motywacyjny system promocji, np. jeśli zrobił
zakupy w określonym w promocji terminie w Tesco (w Turcji Kipa) i zapłacił kartą np. 80 TL, to następne zakupy miał tańsze o 40 TL. Tak samo było na stacjach benzynowych. Nie spotkałam się u nas z takim systemem promocji. A może taki system istnieje, tylko ja rzadko bywam w hipermarketach, a na stacjach benzynowych okazjonalnie. Wiem, że zbiera się punkty, które wymieniane są na nagrody rzeczowe.

Konkluzja: aby podróżować nie trzeba fury pieniędzy. Ważne, aby mieć przyjaciół, których na przykład , w ramach rewanżu ,zaprosisz na wakacje do Polski.



oceń
1
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Kamil Koć

Kamil Koć to turecka firma transportowa o niemal 100-letniej tradycji

http://www.kamilkoc.com.tr

Autobus komfortowy. Bilet tylko trochę tańszy niż bilet tureckich, tanich linii lotniczych. Podczas kupowania biletu, (bilety są wystawiane imiennie), sprzedający nie sprzeda miejsca mężczyźnie, by siedział obok kobiety, i odwrotnie, jeśli są oni sobie obcy.  Przepisy nakazują wyłączyć telefony komórkowe podczas jazdy.

Obsługa królewska. Królewska oczywiście w porównaniu z naszymi pekaesami, bo na pokładzie oprócz dwóch kierowców, jest steward. Do jego obowiązków należy obsługa pasażerów. Najpierw sprawdza obecność i upewnia się, gdzie dany pasażer wysiada. Następnie rozdaje słodycze, później czas na lepszy poczęstunek - kawa, herbata, zimne napoje, ciastko i oczywiście chusteczki do rąk nasączone wodą kolońską. Bo wbrew pozorom Turcy to czysty naród i bez pachnącej wody kolońskiej ani rusz. Firma Kamil Koć ma własne stacje na trasach. Na takiej stacji kierowca może się odświeżyć, zjeść posiłek. Pasażerowie także mogą się posilić.


Z Izmiru do Stambułu na stacji Kamila Koća, o 3.00 nad ranem:

 


oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Z zaskoczenia

Szukałam czegoś tam w sieci i niespodziewanie natknęłam się na informację, że mój blog znalazł się na liście finalistów w konkursie WSPOMNIENIA Z WAKACJI 2008.
 finalisci

Bardzo dziekuję za każdy oddany głos, nie śledziłam wyników konkursu, bo po prostu o nim nie wiedziałam.

Przymierzam się do przelania na dysk wspomnień z tegorocznej wyprawy do Turcji.

Blog już założony: www.marzkrop2.bloog.pl
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Dum spiro spero

Póki oddycham, mam nadzieję.

 oko proroka

Pewnego razu był kamień na skraju morza, którego nawet siła stu mężczyzn i ogromna moc dynamitu nie mogła poruszyć i rozłupać. Był również człowiek w miasteczku nieopodal morza, który był znany ze złego spojrzenia. Nazywał się Nazar. Po długich wysiłkach mieszkańcom udało się przekonać tego człowieka, aby udał się z nimi nad brzeg morza. Gdy się tam znaleźli, Nazar odrzekł: „O Boże, cóż to za wielki kamień”. Po wypowiedzeniu tych słów wszyscy zebrani usłyszeli wielki trzask i zobaczyli jak ten olbrzymi głaz rozłupał się na dwie części.

Siła oka proroka (Nazar) jest powszechnie akceptowana, jako element występujący w życiu codziennym. Wyraz Nazar oznacza patrzenie lub spojrzenie, które jest często spotykane w literaturze jako „Nazar dotknął jej”, w odniesieniu do młodej kobiety, która na przykład zagadkowo traci wzrok. (...) Komplementy kierowane w określoną część ciała dziecka mogą wywołać Nazar. Dlatego każda turecka matka mocuje na ubranku swojego dziecka mały paciorek Boncuk. Można w tym miejscu znaleźć pewne analogie w odniesieniu do naszej polskiej kultury, gdzie jako element ochronny dla dziecka przed urokami stosuje się czerwone dodatki do ubranek. Gdy znajdzie się zniszczonego Nazar Boncuk, oznacza iż wypełnił swoje zadanie ochronne i szybko powinien być wymieniony na inny.

Oko proroka występuje nie tylko w kulturze tureckiej, ale także w wielu innych krajach regionu Morza Śródziemnego. W Grecji możemy spotkać go pod nazwą xematiasma (ξεμάτιασμα), we Włoszech - jettatura, w Izraelu - „aynore or chore” z hebrajskiego „ayin harac”, w krajach arabskich „ayin hasad”, w krajach hiszpańskojęzycznych „quebranto”, w krajach portugalskojęzycznych „olho gordo”, w Armenii „pasternak”, w Irlandii „droch-shuil”, w krajach anglojęzycznych „evil eye”.
//Tekst zaczerpnięty ze strony:  sklepik_turecki

oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Niobe córka Tantala



Skała na zdjęciu to wizerunek Płaczącej Niobe na górze Sipylos w Manisie.

Niobe miała 7 synów i 7 córek, z czego była bardzo dumna, i mówiła, że nie rozumie dlaczego ludzie oddają cześć Latonie, która ma tylko 2 dzieci.
"Latona dotknięta zniewagą, poskarżyła się swoim dzieciom: Appolinowi i Artemidzie. Oboje natychmiast zeszli z Olimpu i kilkunastu strzałami z łuku uśmiercili całe potomstwo Niobe. Osierocona matka porzuciła ziemię tebańską. Wróciła do swego ojczystego miasta, do Sipylos. Dniami i nocami przesiadywała na podmiejskiej górze, póki jej bogowie nie zamienili w kamień. Lecz i wtedy jeszcze cierpiała. Z kamienia, w którym była zaklęta jej dusza, płynęły łzy strugą jasnego źródła."  // "Mitologia" Jan Parandowski
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

TURCJA 2009

Turcja jest cudowna, zwiedziłam mnóstwo nowych miejsc, poznałam wielu ciekawych ludzi, zetknęłam się z kulturą islamską o zabarwieniu europejskim ;) Opalona i cięższa o .... kg wróciłam do codzienności.

Allah ismarladik! Do widzenia!

ZREALIZOWANY PLAN PODRÓŻY 19.08-02.09.2009:
2009_IZMIR_HOLIDAY.doc




Aaaa, na drogę lotniczą zabrałam książkę mojego ulubionego pisarza Tiziano Terzani "W AZJI". I jak na pisarza-podróżnika przystało, Terzani poszedł sobie swoją drogą, a ja swoją. Byłam w LOST & FOUND na lotnisku w Izmirze i w Monachium - nic. Książki nie odzyskałam.
oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Narzeczeni i kawa

Opowiedział mi Turek z krwi i kości:
gdy poznał swoją przyszłą żonę i powzięli decyzję o ślubie ich rodziny musiały się zapoznać. Tak więc rodzina Turka udała się do rodziny dziewczyny na spotkanie. Zadaniem dziewczyny było zaparzenie kawy oczywiście wg tradycyjnego sposobu tureckiego. I tu ciekawostka: kawa dla przyszłego męża nie była posłodzona, ale posolona, aby wiedział, że życie małżeńskie nie jest tylko słodyczą.



Do kawy podaje się wodę mineralną. Woda bywa podawana w plastikowych kubkach, takich jak te na zdjęciu powyżej. Tureckie linie lotnicze bardzo często podają pasażerom właśnie tak "butelkowaną" wodę.

A w takim czymś zaparza się kawę, a własciwie zagotowuje:


oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

I znów do Turcji

Bilet lotniczy kupiony. Polecę na trasie Kraków-Monachium-Izmir i z powrotem Istambuł-Monachium-Kraków. Plan wyprawy prawie przygotowany. Wylot 19.08.2009, wracam 02.09.2009.

Organizacja:
- noclegi -> tanie, czyli kempingi, pensjonaty, hostele
- trasa podróży -> mniej więcej...Izmir 5 dni, wzdłóż wybrzeża 5 dni, Istanbul 5 dni
- wyżywienie -> oczywiście hipermarkety, a gotowe, ciepłe jedzenie w ichniejszych lokantach
- środek transportu -> samochód, komunikacja lokalna

Kurs liry tureckiej - na dzień 25.07.2009
1 TRY = 1.989 PLN
1 PLN = 0.5028 TRY
1 EUR = 2.1092 TRY
1 TRY = 0.4741 EUR
czyli krótko, zwięźle 1 lira to 2 zł

Szczepienia: zaleca się szczepienie przeciwko żółtaczce A, B oraz tężcowi.

Stawiam na niezależność, więc i plan musi być elastyczny!
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Gdzieś, kiedyś, czyli Turcja we śnie

Wokół mnie tłum i gwar. Wzdłuż drogi, po obu stronach, ciągną się stragany i kamienne kolumny. Sprzedawcy zachwalają towary, owoce, materiały, przyprawy, złote figurki, biżuterię. Gdzie jestem? Dlaczego ludzie tak dziwnie wyglądają? Kobiety i mężczyźni w długich tunikach, sandałach, dziwnych fryzurach, jak w filmie Quo Vadis. Może to plan filmowy?

-          Przepraszam, gdzie jestem? – pytam młodą kobietę.

Ona jednak nie zwraca na mnie uwagi.

-          Proszę pana, co to za miejsce? – zaczepiam młodzieńca o długich włosach.

On też nie reaguje. Nie widzi mnie. Czyżbym była niewidoczna?

Przeciskam się przez tłum kupujących, idę w kierunku ogromnego, antycznego teatru, przyklejonego do zbocza góry. Przyciąga mnie hałas i krzyki. Wewnątrz tłum ludzi skanduje jednym głosem: „Wielka jest Artemida Efeska!”, „Wielka jest Artemida Efeska!”. Na scenie teatru ściśnięta grupka wystraszonych ludzi. To chrześcijanie! Na ich czele stoi Św. Paweł. Przybył tu, aby głosić swoją naukę. Rosnąca ilość osób przyjmujących nową wiarę spowodowała zmniejszenie zamówień na złote posążki bogini Artemidy. Nie spodobało się to złotnikom, którzy podburzeni przez Demetriusza, urządzili manifestację w teatrze. Obok przedstawiciel władz miasta ucisza krzyczących. Przestraszona, wychodzę z teatru na kamienną ulicę.

Przede mną, po prawej dostrzegam okazały gmach. Podchodzę bliżej. W niszach ściennych, na dwóch poziomach równo stoją posągi. Przechodzę powoli wzdłuż bogato zdobionej fasady, czytam napisy pod posągami: Sofia (Mądrość), Arete (Dzielność), Ennoia (Myśl), Epistema (Wiedza)… W środku budynku na ścianie, zauważam napis: TI IULIUS CELSUS ... Przecież to Biblioteka Celsusa! Teraz już mam pewność, jestem w Efezie!

Starożytnym Efezie!

Zbiegam po schodkach, chłodzę ręce w fontannie. Jest gorący, słoneczny dzień.

Przyglądam się mieszkańcom. Mijam młodych, starych, kobiety z dziećmi, mężczyzn. Każdy ma coś do załatwienia, jeden coś dźwiga, inny gdzieś zmierza, samotnie lub w towarzystwie. Życie spokojnie się toczy. Tak po prostu. Tak jak wszędzie.

Zatrzymuję się przed posągiem osadzonym na kolumnie. Znam go ze szkolnego podręcznika, jednak w książce posąg nie ma głowy, a tu, w Efezie, jest jeszcze cały. To rzeźba przedstawiająca Scholastykę. Za nią wejście do term, gdzie w spowitych parą łaźniach, niewolnicy masują bogatych klientów, a ci prowadzą dysputy na tematy polityczne i żywo wymieniają poglądy.

A to co? Na ścianie rysunek stopy. To reklama tutejszego „domu uciech”. Nie, tutaj raczej nie wejdę.

Kieruję się na Drogę Kuretów. Po prawej prywatne domostwa. Przed jednym z domów dwie kobiety siedzą na tarasie, rozmawiają, śmieją się, popijają coś z miniaturowych filiżanek. Może piją kawę? Służąca w milczeniu przynosi na tacy ciasteczka. Codzienność.

Idę dalej. Widzę imponującą budowlę. To Łuk Hadriana. Łuk wspierają cztery kolumny, a pośród licznych bóstw i bogiń dostrzegam popiersie Artemidy.

Jakiś mężczyzna czai się za kolumną. Głowi się nad czymś. Coś go dręczy. W rękach trzyma sandały. Może to szewc Herostrates marzy o sławie i obmyśla sposób jak by tu zapewnić sobie rozgłos i zapisać się na kartach historii? Historia pokazuje, że Szewc owszem sposób obmyślił. Podpalił świątynię Artemidy. No właśnie, ciekawe, że nie zauważyłam tej najważniejszej przecież dla Efezu świątyni... Może wrócić? Musiałam ja minąć. Idę jednak przed siebie.

Upał. Słońce grzeje niemiłosiernie. Chce mi się pić. Podchodzę do straganu, na którym piętrzą się zielone arbuzy. W myślach mozolnie układam sobie jak poprosić o kawałek. Doskonale rozumiem rozmowy, a nie potrafię ułożyć prostego zdania! Jest coraz cieplej. Dokucza mi upał. Czuję, że mi słabo... Świat zaczyna wirować... Obrazy stają się niewyraźne.

I nagle huk!

Otwieram oczy. Mój kot zrzucił wazon z szafki. Popołudniowe słońce rozpanoszyło się w pokoju a ja wyrwana z cudnego snu, w mgnieniu oka podejmuję decyzję: JADĘ DO TURCJI!


oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Wehikuł czasu

Auto jak auto. Na pierwszy rzut oka nie budziło zastrzeżeń.
W Turcji tereny górzyste. Akurat jechaliśmy stromymi górskimi serpentynami, gdy mój wzrok padł na prędkościomierz. Działa to to czy nie działa??? wskazówka tkwiła w miejscu. Baba jestem, mogę sie nie znać...
Zapytałam kierowcę (Turek z krwi i kości):
- Z jaką szybkością jedziemy?
- Jakieś 50 km/h.
- Skąd wiesz? zdaje sie, że prędkościomierz jest zepsuty...
- Tak, zepsuty, ale ja WYCZUWAM prędkość.
Zamarłam. Z przerażenia. Jakby co, polisę ubezpieczeniową wykupiłam...

- A to auto jest sprawne jeśli chodzi o hamulce? - rozsądek nakazł mi zadać to bądź co bądź kulczowe pytanie.
- Tak - zapewnił mnie kierowca - this car is old but strong!
Wsiadłam do auta, zamknęłam drzwi, a tu...trzask  i ... ku mojemu zaskoczeniu uchwyt został mi w rękach!!!
- Naprawdę ten samochód jest OLD BUT STRONG??? naprawdę jest STRONG?!- zwróciłam się z pytaniem do kierowcy, pokazując, co trzymam w rękach.

Buchnęliśmy śmiechem i ruszyliśmy w dalszą drogę.

A droga była stroma, wiła się wysoko i coraz wyżej pod górę. Czujnie wsłuchiwałam się w pracę silnika, obserwujac przez okno urocze widoki. Nagle spod maski OLD BUT STRONG zaczął wydobywać się dym...

To ten samochód:


oceń
1
0

komentarze (29) | dodaj komentarz

Praktyczne info o Turcji


W związku z dominacją islamu turyści winni przestrzegać miejscowych zwyczajów przy zwiedzaniu meczetów i innych obiektów kultu.
Podczas ramadanu nie należy w miejscach publicznych spożywać posiłków, zwłaszcza w małych miejscowościach na wschodzie Turcji.

Kobiety powinny unikać w niektórych rejonach kraju noszenia ubiorów zbyt prowokujących, nawet na plażach.

Nie wymaga się posiadania ubezpieczenia osobowego, natomiast wskazane jest przed przyjazdem do Turcji wykupienie takiego ubezpieczenia, które pokrywałoby ewentualne wydatki z powodu choroby lub wypadku losowego.

Polisy polskich towarzystw ubezpieczeniowych, które podpisały z tureckimi przedsiębiorstwami ubezpieczeniowymi odpowiednie porozumienia, są uznawane. Polisy mniej znanych przedsiębiorstw muszą być uprzednio weryfikowane.

Kiedy najlepiej wybrać się na wypoczynek?

Najlepszą porą na wypoczynek połączony ze zwiedzaniem jest wiosna i jesień. Zarówno przed szczytem wakacyjnym (maj i początek czerwca), jak i po nim (wrzesień i połowa października) temperatury są komfortowe - średnia to 25 stopni C.
(info pochodzi z: www.wakacje.pl)

Tutaj znajdziecie wskazówki dla podróżujących: TURCJA_TUR

oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

I znów lato

Kolejne lato. Decyzja podjęta. W tym roku zwiedzanie Egiptu. Na pewno powstanie fotorelacja w postaci bloga.
Choć przyznam zastanawiałam się nad swoim trzecim razem w Turcji.

oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Tureckie widoki

Zamieszczam piekne prezentacje. Przysłał mi je znajomy z Turcji:
1) T_rkiyeg_zelliklerii.pps
2). SumelaMonastery.pps


oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Święta tu, święta tam


oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Święta idą

Serdeczne życzenia Bożonarodzeniowe dla wszstkich Przechodniów!


oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Nocleg

Rezerwację noclegu zrobiłam przez internet. Wybrałam Hotel Santa Sophia. http://www.santasophia.com

Z hotelu wszędzie było bardzo blisko.


oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Martwe Morze

Oludeniz (co znaczy Martwe Morze) to podobno najpiękniejsza plaża Turcji. Oddalone o 13 km od Fethiye miasteczko jest przepięknie położone w malowniczej zatoce, otoczonejz trzech stron wysokimi górami, z których najwyższą jest Babadag (1.950 m n.p.m.). Piękna, szeroka plaża kończy się słynną laguną, której piękno corocznie przyciąga tysiące turystów z całego świata.

Jeszcze jeden widok zatoki z lotu ptaka. Zdjęcie zrobione podczas lotu paralotnią.

Cały teren jest objęty granicami parku krajobrazowego, z tego powodu nie ma tutaj tak charakterystycznych dla innych części Turcji placów budowy, a wszystkie hotele są niewielkie, jednopiętrowe, pięknie wkomponowane w otoczenie. My zatrzymaliśmy się w Hotelu Turquoise.

*********************************************

  Tutaj po prawej widać jadalnię, ale od czasu do czasu urządzano restaurację w terenie, na trawniku, szczególnie gdy personel organozował ciekawy wieczór z rozrywką typu skecze, tańce, disco.

Pomimo, że plaża była najpiękniejsza ze wszystkich plaż tureckich ani razu na plaży nie byłam, żeby się poopalać i popływać. Owszem przeszłam się po piasku, ale czas spędzałam głównie przy basenie.

Codziennie trwała bezkrwawa i niema walka o leżaki i parasole. Nie wiem, o której godzinie ludzie rezerwowali sobie leżaki, chyba bladym świtem, bo gdy myśmy przychodzili większość była zajęta, a poznać to można było po ręcznikach położonych na nich. Ręcznik na leżaku, czytaj: REZERWACJA. Pomyślałam, że gorsza nie będę, następnego ranka zabrałam nasze ręczniki, pobiegłam na basenowy trawnik i zajęłam dla nas parasolkę i wielkie, miękkie poduchy, na których wygodnie wylegiwaliśmy się ile dusza zapragnie!

*********************************

Oludeniz było pieknie ukwiecone.

************************************************

 A kto to tam siedzi i czeka na busa do Fethiye? Tak, tak, to wyszykowany M. Zapisaliśmy się na wycieczkę statkiem, statek odpływa z Fethiye. Bus podjechał, nie zajechaliśmy jednak daleko ... popsuł się. Firma oczywiście szybko zorganizowała następny samochód.

W hotelu przebywały dwa ogromne wilczury, które wylegiwały się akurat pod drzwiami korytarza, gdzie były pokoje. Kiedy wychodziliśmy do recepcji, bywało, że trzeba było okroczyć takie bydle. Psy jednak wydawały się łagodne i znudzone życiem, a może zmęczone upałami. Pewnego wieczoru wybraliśmy się na spacer po Oludeniz, wychodzimy z hotelu jeden pies wstaje i dawaj rusza za nami, idziemy ulicą, pies za nami, wkraczamy na główną ulicę handlową, pełno ludzi, tłumy, pies za nami! Szpieg?!

Na szczęście zawołał go właściciel dwóch wielbłądów, pies machając ogonem podszedł do niego i tam został. Widać dobrze znają tu jegomościa! Ja nie miałam nic przeciwko towarzystwu psa, bo jestem psiarą, natomiast M. kręcił nosem, bo psów nie lubi.

Byłam zadowolona z pobytu w tym hotelu. Raz miałam kucharską wpadkę. Wieczorem uprzedziłam M., że rano wstanę i przygotuję dla nas na śniadanie ucztę. I tak też zrobiłam. Wstałam. Poleciałam do restauracji, położyłam pokrojonego weka na opiekacz, w tym czasie nakładałam różne rodzaje serów, wędlin i inne takież na talerz. Nagle swąd ... Pociągam, o bożżżeeeee to mój wek, pali się!!!! Obsługa hotelu była szybsza, kelner zdjął przypalony wek, myślałam, że mi zwróci uwagę, a on zapytał czy ma mi nałożyć świeży wek na opiekacz ... Ech ci mężczyźni ...

http://www.oludenizbeach.com/turquoise.html

 

 


oceń
1
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Dojazd, transport lokalny

Oczywiście najwygodniej dotrzeć do Turcji samolotem. Codzienne loty na trasie Warszawa-Stambuł-Warszawa oferują Turkish Airlines, warto polować na promocję biletu: www.turkishairlines.com
Mnóstwo połączeń oferuję Lufthansa i inne linie lotnicze.

Podróż trwa 2-2,5 h. Z lotniska do centrum Stambułu łatwo dotrzeć metrem.
Po Stambule poruszamy się pieszo, tramwajem, autobusem lub promem pomiędzy dzielnicami.
A po Turcji poruszamy się wszechobecnymi komfortowymi i raczej drogimi autobusami, ale z przekąską i napojami serwowanymi podczas podróży - rekomenduję linie http://www.kamilkoc.com.tr - lub pociągiem (ja jechałam nocnym pociągiem ze Stambułu do Ankary - standard bardzo wysoki).
***


oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

... tam się na mnie poznali!

Urgup jest tylko o rzut beretem od Avanos. Wsiedliśmy więc w miejscowy autobus. Małe miasteczko. Dwie ulice na krzyż, ale ponoć rozwija się dzięki coraz liczniej przybywającym turystom.

Można wynająć sobie pokój wydrążony w skale. Co z pewnością jest niebywale atrakcyjne.

Z noclegu nie skorzystałam, za to wdrapałam się na punkt widokowy, żeby z lotu ptaka popatrzeć na miasteczko. Stromo było, zmachałam się, zdyszałam, aż musiałam spocząć:

Czy ktoś mnie woła? <Hallo, hallo> Eeee, znów mam omamy, to z ciepła. Zerknę w dół, na panoramę:

Okazuje się, że jednak! Wołają do mnie tureckie dziewczeta. Pytaja czy moga sobie zrobić ze mną zdjęcie. Ich mama pytająco macha do mnie aparatem. Ależ proszę! Nie jestem przyzwyczajona do sławy, więc nieco speszona ustawiam się do zdjęcia, dziewczęta obok mnie. Uśmiech!

Gdy zobaczyły to inne tureckie dzieci, również zapragneły sfotografować się z panią z zagranicy, co ma takie jasne włosy. Ale się tam porobiło! Byłam popularna, przez jakieś 10 minut. Więcej nie wytrzymałam. Schodzimy! Sława męcząca jest.

Przyjaciel pies czujnie zerkał na gości:

Poszliśmy kupić bilety na autobus, na dzień następny, bo do dzisiaj do Avanos wrócimy taksówką:

Najpierw jednak coś zjedzmy! Jestem głodna jak wilk. Zamówiłam grzyby zapiekane z serem żółtym, do tego piwo i wódeczka turecka - raki. W oddali zauważyłam błyskawice, zerwał się wiatr. A my byliśmy w widokowej restauracji na dachu.

Jedzenie smaczne, wiatr się nasila, niechybnie burza idzie! I to jaka! Nie chciałam się przesiąść. "Please Marzena". Nie! Za mną widać płotek. Przy kolejnym powiewie wiatru zgasła świeczka na naszym stoliku, serwetki odfrunęły, a płotek po prostu runął na mnie!

Tuż przed wypadkiem:

Ups! W głowie mi się zakręciło, świat zawirował, zobaczyłam tysiące barw i światełek. Migotało, mrugało, iskrzyło, a niebo huczało od piorunów.

 

 

 


oceń
1
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

... miasto tysiąca garnków

W Avanos garnki są dosłownie wszędzie! Zresztą jak w całej Kapadocji. W sklepach z pamiątkami można wybierać pośród atrakcyjnych, ręcznie wykonanych płytek, talerzy, filiżanek i misek. Przedmioty te nie są wypalane w wysokiej temparaturze, dlatego łatwo je uszkodzić, ale mimo to bywają atrakcyjne i użyteczne. Czy to upał pomieszał mi w głowie i zobaczyłam to to???!!!

Okazało się, że to wyroby ręczne ;0) Na drzewach, w tych upałach, mogą rosnąć jedynie oliwki. Tak wygląda proces wytwarzania:

A tak gotowe wyroby:

Oczywiście w miasteczku nie mogłoby zabraknąć wspaniałego pomnika ku czci garncarstwa.

Niech wspomnę w tym miejscu o hotelu, w którym miałam przyjemność przebywać. Miał on bowiem gwiazdek aż 5   (- 1) :-D

Pokój:

Jadalnia:

Spało się wygodnie, po królewsku, ale rankiem! Co to takiego? Matko! Pobiegłam do okna, zaglądam, kukam, gdzie to coś jest, dlaczego tak hałasuje, przecież dopiero 7.00 !!! O żeszzzzzz, to osiołek!


oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

... Ankary

Ze Stambułu wyruszylismy nocnym pociągiem o godz. 22.30, w Ankarze byliśmy o 8.30.

Tak, tak, zmęczona jestem. Pociąg jest extra. Czysto tu, jest szafka, lodówka, umywalka, dwa kontakty, lustro, świeża pościel, na podłodze wykładzina dywanowa. Słowem luksus!

No co, nie ma w Polsce takiego komfortu?

Nie do wiary, jak mi wygodnie! Prawda, że ładnie tu?

A w ogóle to się tu rozgoszczę na całego!

Nasz pociąg na stacji w Ankarze:

Złapaliśmy taxi, żeby dojechać do centrum Ankary. Tam tez zjedliśmy śniadanie, potem wio do metra. A metro było nie gorsze od pociągu! Na uwagę zasługuje fakt, że pewnien pan Turek ustapił mi miejsce, bo co kobieta bedzie stała?! W planie była wizyta w Muzeum Ataturka, ale ja byłam tak zmęczona, że mogłam już tylko narzekać i kaprysić, co zostało udokumentowane zdjęciem zrobionym na dworcu autobusowym:

A potem bilety do Avanos! Czyli do Basniowej Krainy skalnych budowli - Kapadocji.


oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Polska osada w Turcji

Polonezköy, (pol. Adampol) – polska wioska w Turcji, założona w poł. XIX w. 

Jest to najbardziej znana ze wszystkich na świecie osad polskich emigrantów. Do ok. 1960 r. była typową wsią rolniczą, w której panował język polski i były pielęgnowane polskie obyczaje. W II poł. XX w. miejscowość zmieniła charakter na typowo turystyczny (znajdując się obecnie niemal na przedmieściach szybko rozprzestrzeniającego się Stambułu). Poznałam wnuczkę Cioci Zosi, p. Agnieszkę Ryży, która świetnie mówi po polsku. Nieżyjąca już Ciocia Zosia to osoba wielce zasłużona dla osady, krzewicielka polskich wartości i tradycji, w której domku-muzeum miałam okazję być .

 

Przed domkiem Cioci Zosi z Panem Ryżym (minę mam nietegą, ponieważ bałam się kleszczy, które zarażały bakteriami wywołującymi gorączkę krymsko-kongijską):

 

 

W tej chwili jest to osada składająca się głównie z hoteli. Pomimo że Polacy stanowią w Polonezköy już mniejszość, na wójta wybiera się tradycyjnie Polaka. We wsi znajduje się też stary polski cmentarz z wieloma ciekawymi nazwiskami, m.in. grób Ludwiki Śniadeckiej – ukochanej Juliusza Słowackiego (niestety czekała taksówka, i chyba z tej presji nie udało mi się znaleźć jej grobu).

 

Trochę historii ... Miejscowość założona w 1842 r. jako Adampol, otrzymała nazwę od imienia księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770–1861), który był najpierw ministrem spraw zagranicznych Rosji, a potem głową istniejącego przez krótki czas polskiego Rządu Tymczasowego, utworzonego po powstaniu listopadowym (1830–1831). Kiedy rewolucja upadła, Czartoryski kupił ziemię w imperium osmańskim dla swych byłych żołnierzy, a wówczas uchodźców politycznych.



W 1853 r. Rosja sprowokowała konflikt wojenny z imperium, po którego stronie stanęły Anglia, Francja i Sardynia, łącząc swe siły zbrojne z osmańskimi na Krymie. Wówczas żołnierze z Adampola zorganizowali korpus sułtańskich Kozaków i walczyli z taką odwagą, że w nagrodę sułtan Abdülmecid zwolnił ich i ich potomków od podatków.
 

W 1979 r. wioskę spotkał niecodzienny zaszczyt – wizyta papieża Jana Pawła II. Zresztą w Polonezköy byli i Lech Wałęsa, i Aleksander Kwaśniewski, a w roku 2006 nawet sama Marzena K.! Pani K. dokonała wpisu do Księgi Gości Honorowych:

 

  

Od przeszło wieku Polonezköy należało do często odwiedzanych miejsc, głównie ze względu na wspaniałą, naturalną żywność, oferowaną przez mieszkańców osady. Ceny są tutaj kosmiczne. Dojazd do miejscowości nie należy do łatwych, chyba że ma się własny środek lokomocji (najbliższy przystanek autobusowy jest oddalony o dobre 3 km).


oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Widok na Stambuł

Wybraliśmy się na wzgórze widokowe skąd rozciąga się cudowna panorama Stambułu:

I jeszcze jedno:


oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Podziemne miasta w Kapadocji

W Kapadocji jest aż .... 400 podziemnych miast! Wiele z nich zamieszkiwali chrześcijanie, ścigani przez arabskich najeźdźców, ale przypuszcza się, że część tuneli powastała już w epoce brązu. W tych podziemnych katakumbach mogło się schronić do 30 tys ludzi. Zwiedziłam jedno, w Kaymakli.

Znajdowało się tam wszystko, co ludziom potrzebne było do życia - stajnie, spichlerze, pralnie, kuchnie, miejsce na modlitwę z ołtarzem, sypialnie, młyny itp.

Mieszkańcy podziemnych miast zawsze byli przygotowani na schronienie się w nich. W magazynach gromadzono zapasy na pół roku. Gdy nadjeżdżali wrogowie, ludzie chowali się do podziemi, a wejścia zastawiali głazami. W ten sposób nikt z zewnątrz nie wiedział, gdzie znajduje się brama do miasta. Gdy zagrożenie mijało, życie powracało do normalnego swego biegu. Znowu uprawiano ziemię, budowano kolejne kościoły skalne, może w podzięce Bogu za ocalenie, i... robiono zapasy, aby w każdej chwili można było zamknąć się w skałach.

A ja cały czas miałam lęk, że wystapi trzęsienie ziemi i nas zasypie, a byliśmy 40 m pod ziemią!


oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kapadocja i podziemne miasta

Trasa: Ankara-Avanos-Urgup-Goreme-Nevshehir

Kapadocja słynie z księżycowego krajobrazu, podziemnych miast i skalnych kościołów. A z odkryciem Kapdocji było tak: francuski uczony, jezuita Guillaume de Jerpfanion podczas wyprawy konnej do Anatolii w roku 1907 dotarł do miejsca, króre tak opisał: "Moim oczom ukazał się zdumiewający widok. Ujrzałem baśniowe doliny w oślepiająco jaskrawym świetle".

Miliony lat temu nastapił wybuch wulkanu, w wyniku którego ziemie w promieniu setek km zalała gorąca lawa. Później powodzie, deszcze i wiatr wyrzeźbiły powierzchnie lawy, tworząc głębokie doliny i korytarze, a wzgórza zmieniając w stożki, kolumny (niektóre z nich kojarzą się jednoznacznie .... przynajmniej mi przypominały penisy).

Podobno w tych skalnych domach wciąż mieszkają rodziny wiejskie - domy te jednak są oddalone od trasy turystycznej. Skalne domy świetnie chronią przed mrozem zimą, a przed skwarem w lecie.

Dziełem kolejnych pokoleń żyjących w Kapadocji są liczne korytarze, sale, wnęki. Służyły one rolnikom za domostwa, stajnie czy gołębniki. Pustelnicy urządzali tu kaplice i cele.

Miałam okazję zasiąść do stołu, który niegdyś na pewno miał zaszczyt gościć zacnych tubylców. Tak wygląda dziś:

A tak było kiedyś:

 

Ówcześni byli, jak sądzę po wysokości wydrążonego przejścia, dość niscy:

Tu mieszkali (być może w tym pomieszczeniu był salon?):

Tu się modlili - to jeden z wielu skalnych kościołów:

A tutaj podniszczone freski na ścianach:

A tu jest miejsce ich wiecznego spoczynku:

IMG_0235.JPG W tych zagłębieniach leżą szkielety ludzkie...

Do zobaczenia Kapadocjo!

 

Wrażenia ogromne. Cała dolina Göreme to jedno wielkie muzeum, w którym niektóre "eksponaty" liczą sobie tysiąc lat. Można godzinami wędrować od jednego skalnego kościoła do drugiego, by podziwiać kunszt budowniczych oraz wspaniałe, choć często już ledwo widoczne freski. Niestety, kościoły te, według wszelkich prognoz nie będą istniały wiecznie, warto więc nacieszyć nimi oczy, póki jeszcze są. Miękkie skały, w których wykute są kościoły wciąż poddawane są niszczącemu procesowi wiatru i deszczu. Nie bez znaczenia są także ogromne rzesze turystów przemierzających szlaki każdego roku. Dlatego też nie wolno w kościołach fotografować, dotykać ścian, poruszać się drogami poza wyznaczonym szlakiem.

Z Goreme pojechaliśmy do podziemnego miasta Kaymakli
.


oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Stambuł na talerzu

Tureckie jedzenie jest smaczne. Nieograniczone bogactwo ryb, ptactwa, mięs, owoców i warzyw, pozwla kucharzom wznosić się na wyżyny sztuki kulinarnej. Zwyczajowo rybę zjada się w restauracji nad rzeką lub morzem, a kebaba w scenerii wiejskiej. Będąc w Stambule koniecznie należy spożyć posiłek w restauracji na moście nad Bosforem w romantycznej scenerii i akompaniamencie szemrzącej wody.....

A oto co jedliśmy (to tylko sałatka do dania głównego, czyli ryby):

 

W innej restauracji do gustu przypadło mi tureckie kofte (kufte):

Ale moje serce podbiło manti, czyli pierożki, podane w bajkowy sposób:

We wszystkich restauracjach, na dworcach kolejowych i autobusowych podaje się mocną, słodką, czarną herbatę w charakterystycznych małych szklaneczkach:

I podstawa! Kawa po turecku, którą przyrządza się w taki oto sposób:

 

 


oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Efez / Meryemana

Niezwykłe wykopaliska w Efezie robią wrażenie na wszystkich, począwszy od archeologów, aż po przeciętnych turystów, którzy masowo tutaj przyjeżdżają. Według legendy miasto założyły Amazonki.

PLAN EFEZU: Selcuk map

 

W VI w p.n.e. Efez przeżywał rozkwit, tak więc w 560 r. p.n.e. król Lidii, Krezus, postanowił je zdobyć. Efezejczycy, którzy zaniedbali budowę murów obronnych, rozciagnęli od światyni Artemidy do centrum linę i zgromadzili się za nią, oddając się ten sposób w opiekę Artemidy. Armia lidyjska wkroczyła do miasta, nie napotykając oporu, jednak wbrew obawom, Krezus potraktował jeńców życzliwie - należy rozumieć, że po prostu nie wyciął ich w pień! W tym czasie wciąż trwała budowa światyni Artemidy (564-546 p.n.e.). Aby przypodobać się bogini, Krezus ozdobił świątynię bogato rzeźbionymi kapitelami. Obecnie zabytki te znajdują się w British Museum w Londynie.

 

Oryginalny posąg Artemidy Efeskiej, niestety nie zachowany, był wykonany ze złota, srebra, kości słoniowej i czarnego kamienia. Można się jedynie domyślać, jak wyglądał, na podstawie opisów i zachowanej kopii. Warto zwrócić uwagę na niezwykły sposób przedstawienia bogini, przypominający bardziej rzeźby egipskie, niz greckie. A tak wyglądała Artemida:

W 356 r. p.n.e. światynia spłonęła, podpalona przez szewca Herostratesa, który swym czynem chciał przejść do historii, co mu się zapewne w pewnym sensie udało. Efezejczyzcy od razu przystapili do jej odbudowy, a gdy do Efezu przybył Aleksander Wielki i zobaczył pracowitość budowniczych, oferował pokrycie kosztów związanych z odbudową w zamian za umieszczenie w światyni pamiątkowej dedykacji. Propozycja spotkała się z dyplomatyczną odmową. Aleksander Wielki usłyszał, iż "jeden bóg nie może składać hołdu drugiemu". Koszt prac został sfinansowany ze składek mieszkańców Efezu i z kwot uzyskanych ze sprzedaży niektórych, niewykorzystanych przy odbudowie elementów spalonej świątyni, a Aleksander zlecił swojemu architektowi sporządzenie projektu świątyni. Dziś cóż, samotna jońska kolumna wsparta na kilku kamieniach, przypomina, że niegdyś stała tu wspaniała budowla .....

W 53 r. do Efezu przybył Św. Paweł i wkrótce wraz z uczniami założył pierwszą wspólnotę chrześcijańską. Efezjanie jednak zwrócili się przeciwko nowej religii, a było to tak: nowe nauki zagrażały interesom Demetriusza (był złotnikiem), a także innym złotnikom, którzy zbijali majątki na sprzedaży posążków Artemidy (patrz wizerunek Artemidy powyżej). Podjudzili oni Efezjan, wielotysieczny tłum zgromadził się w teatrze, i skandował: "Wielka jest Artemida Efeska! Wielka jest Artemida Efeska!". A trzeba wiedzieć, że w Efezie każdego roku w maju odbywały się trwające przez cały miesiąc obchody ku jej czci, gdyż była ona najważniejszą boginią. Sekretarzowi miasta udało się zapanować nad rozjuszonym tłumem, jednak wkrótce po tym incydencie Św. Paweł przeniósł się do Macedonii. Dodam, że nowa religia, czyli CHRZEŚCIJAŃSTWO - szybko się tu rozprzestrzeniła i ostatecznie wyparła kult Artemidy.

Teatr:

W tym teatrze koncertował na zywo Elton John - film - Live in Ephesus - Elton John

Tradycja mówi, że w Efezie Św. Jan wraz Matką Bożą (opis przy wejściu do Domku: IMG_0283.JPG) spędzili 3 lata i tu spisał swoją Ewangelię.  Miałam okazję odwiedzić ten Domek. Panuje tam szczególna atmosfera, a modlitwa nabiera wyjątkowego znaczenia.

*********************************************

Kilka metrów od domku znajduje się źródlana woda, która ponoć ma uzdrawiające właściwości.

 

Ponadto utrwalił się tam zwyczaj zostawiania próśb do Matki Bożej na takiej oto ścianie. Dwa dni po mojej wizycie w Meryemana wybuchł pożar, który zdołano zatrzymać zaledwie kilka metrów od Domku! (z pożarem nic wspólnego NIE miałam :-/)

Na uwagę zasługują ruiny Biblioteki Celsusa. Została ona wzniesiona przez Tyberiusza Juliusza Akwilla dla upamietnienia ojca Tyberiusza Juliusza Celsusa, pochowanego w podziemiach biblioteki.

 

Poniżej biegną schody, które mijając agorę (rynek) prowadzą do świątyni Serapisa. Obok biblioteki prowadzi droga do bramy Herkulesa. Po lewej stronie znajdują się termy Scholastyki, które cieszyły się wielką popularnością za czasów imperium rzymskiego, gdy biedni i bogaci za darmo korzystali z ogrzewanych pokoi i basenów. Bogaci dodatkowo mogli korzystać z masażu wykonywanego przez niewolników.

Tuż obok znajdował się .... dom publiczny! Adres: ulica Marmurowa. Oto jego reklama:

Zastanawia mnie co oznacza symbol stopy na tej reklamie.... Może "Wstąp do nas"?

A w muzeum efeskim podziwiać można figurkę szczodrze obdarzonego przez naturę Priapa:

No i koniecznie muszę pokazać efeskie toalety. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić korzystającego z nich Św. Pawła ....

Zniszczenia spowodowane najazdem Gotów oraz coraz silniejsze zamulanie się ujścia rzeki zapoczątkowały stopniowy upadek miasta. Morze odsuwało się coraz dalej a wąski kanał, który łączył je z portem w czasach biantyjskich już nie nadawał się do użytku. Bez dostępu do morza miasto straciło swoje znaczenie jako ośrodek handlowy a na skutek zabagnienia portu miasto stało się miejscem niezdrowym ze wzgledu na wystepującą malarię. W VI wieku mieszkańcy przenieśli się na pobliskie wzgórze Ayasuluk. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się miasto Selcuk.

A jak tańczą Turcy w Efezie mozna zobaczyc tutaj:

 http://video.google.com/videoplay?docid=-8203396567787439031&q=efes+museum


oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Turcja ....

....położona na styku dwóch kontynentów - Europy i Azji między Wschodem a Zachodem, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością, a kultura starożytna i orientalna splatają się z europejską i śródziemnomorską...

Obecnie powierzchnia Republiki Tureckiej jest bez porównania mniejsza od powierzchni Imperium Osmańskiego za czasów sułtana Sulejmana w XVI w., kiedy obejmowała Bliski Wschód, Północną Afrykę oraz Bałkany i część Europy Wschodniej. Jednak to co zostało z czasów świetności, całkowicie wystarcza na wielomiesięczne zwiedzanie i rozkoszowanie się jego pięknem i bogactwem.
 

Turków jest prawie 2 razy więcej niż Polaków i żyją w kraju 2,5 raza większym od Polski.

Konstantynopol - BAJKA

Taniec brzucha 1

Taniec brzucha 2

Taniec brzucha 3

i jeszcze coś:

Istanbul not Constantinople

My Beautiful Istanbul

Taniec br



oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Stambuł .....

PODZIEMNA CYSTERNA - zaskakujące okazało się wnętrze cysterny bazylikowej. Ten olbrzymi podziemny zbiornik na wodę, skonstruowany w czasach Justyniana, został przekształcony w niezwykle oryginalną atrakcję turystyczną. Nad znacznie obniżonym poziomem wody, w której połyskują monety i łuski przemykających cicho ryb, zbudowano rampę, która wije się i zagłębia w las kolumn podtrzymujących sklepienie. Kolumny te tworzą unikalny zbiór – niemal każda jest inna, ponieważ zwożono je z budowli pochodzących z przeróżnych stron imperium rzymskiego. Szczególnie piękna jest pokryta zielonkawym osadem Płacząca Kolumna, której powierzchnię ozdobiono wypukłymi kształtami, przywodzącymi na myśl łzy. Bliźniacze kolumny (w naturalnym kolorze kamienia) znaleźliśmy potem na zachowanym szczątkowo Forum Teodozjusza.

Jeszcze więcej tajemniczego uroku kryje się w ogromnych głowach dwóch Meduz, wykorzystanych jako bazy zbyt krótkich kolumn. Jedna z głów leży na boku, drugą zupełnie odwrócono.

W mrocznym wnętrzu raz po raz rozbłyskują kolorowe światła, a zwiedzającym stale towarzyszy sącząca się z niewidocznych głośników muzyka Mozarta.


oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Stambuł

Stambuł - miasto położone na dwóch kontynentach, łączące w sobie europejską nowoczesność z zabytkami kultury bizantyjskiej oraz muzułmańskiej.

Błękitny Meczet:

Został wzniesiony na rozkaz sułtana Ahmeda w 1616 r. Jego architektura miała przyćmić świetność Aya Sophi. Dla dodania powagi świątyni sułtan kazał wznieść przy niej aż sześć minaretów. Po tym fakcie zawrzało w świecie islamu, gdyż sześć, czyli najwięcej, minaretów posiadał tylko najważniejszy meczet świata w Mekce. Kompromisowym rozwiązaniem okazało się dopiero dobudowanie w Mekce siódmego minaretu.
 
Pod względem architektonicznym najokazalszy w mieście jest jednak znajdujący się w centrum Starego Miasta Meczet Sulejmana Wspaniałego (Sňleymaninye Camii).  
Imponujące wieże minaretów:
 
Meczet od środka:
 
Warto zwrócić uwagę na mozaiki:
 
Obok znajduje się otaczany do dziś kultem grobowiec sułtana.Aby wejść do grobowca należało zdjąć buty, a kobiety skapo odziane lub bez nakrycia głowy musiały okryć się chustą. Ja również otrzymałam taką chustę przy wejściu do grobowca:

 

Ogromne wrażenie robi Aya Sofia, czyli Kościół Madrości Bożej. Znany najczęściej pod grecką nazwą: Hagia Sophia. Świątynia została poświęcona w 537 r. Jej okazała kopuła przez długi czas była największą na świecie. Mimo przebudów po kolejnych trzęsieniach ziemi budowla zachowała się w mało zmienionym stanie. Najbardziej widocznym dodatkiem są minarety dobudowane po zajęciu Konstantynopola przez Turków, gdy kościół zamieniono na meczet. Z bogatych niegdyś mozaik pozostały jednak do dziś tylko resztki.

 

  
 
Przez ponad 500 lat Aya Sofya była meczetem, dopiero w 1935 r. Atatürk założył tutaj muzeum. 

 

 

 

Stojąc w zewnętrznym narteksie i patrząc w górę, ponad trzecimi i największymi drzwiami (Wrota Królewskie w wewnętrznym narteksie), można dojrzeć wspaniałe mozaiki przedstawiające Pantokratora.

 

 

Główna kopuła wydaje się zawieszona w powietrzu. Kiedy 1500 lat temu Justynian po raz pierwszy wkraczał do świątyni, w tym miejscu zawołał: „Chwała niech będzie Bogu, że uznał mnie godnym stworzenia takiego dzieła. O Salomonie! Przewyższyłem cię!”

 

 

 

 

Ten znak wskazuje Mekkę, czyli święte miaso islamu. Prawo muzułmańskie przewiduje pięć obowiązkowych modlitw w ciągu dnia: salat as-subh (zwana taż salat al-fadżr) - modlitwa poranna, odprawiana od świtu do wschodu słońca; salat az-zuhr - modlitwa południowa, odprawiana zaraz po zejściu słońca z zenitu; salat al-asr - modlitwa popołudniowa, odprawiana w czasie pomiędzy zakończeniem salat az-zuhr a zachodem słońca; salat al-maghrib - modlitwa po zachodzie słońca; salat al-isza - modlitwa nocna odprawiana pomiędzy czasem, gdy zniknie czerwona poświata na zachodzie a świtem. Charakterystyczne są nawoływania Muzzeina do modlitwy:

 

 

 

 

 

Warto wspomnieć, że budowla ma 56 m wysokości, 32 m szerokości i 32 m długości. Cienkie marmurowe płyty przepuszczały blask tysięcy świec i lamp oświetlających wnętrze do tego stopnia, że świątynia służyła jako latarnia morska. Prawdopodobnie to właśnie świece spowodowały wielki pożar, który strawił pierwotny gmach i znaczną część miasta.

 

Stambuł w filmowym skrócie FILM


oceń
1
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

Ciekawostki

7500 lat p.n.e. - najstarsza na świecie osada, założona niedaleko miasta Konya

ISTANBUL - jedyne miasto na świecie leżące na 2 kontynentach

ARARAT - najwyższa góra w Turcji - 5138m n.p.m.

SĄSIEDZI - Armenia, Bułgaria, Cypr, Grecja, Gruzja, Irak, Iran, Syria

ANATOLIA - azjatycka część Turcji

MUSTAFA KEMAL (ATATURK) - bohater narodowy, obalił sułtanat, utworzył republikę

UNIA EUROPEJSKA - wniosek o przystąpienie już złożony

POLONEZKOY - polska wioska pod Istanbułem

BURSA, EDIRNE, ISTANBUL - poprzednie stolice Imperium Osmańskiego

ANKARA - od 1923r.stolica Repubiki Tureckiej

WIRUJĄCY DERWISZE - wywodzą się z miasta Konya

EUFRAT I TYGRYS - mają swoje źródła w Turcji


  


oceń
3
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  138 164  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

TURCJA...położona na styku dwóch kontynentów - Europy i Azji między Wschodem a Zachodem, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością, a kultura starożytna i orientalna splatają się z europejską i śródzi...

więcej...

TURCJA...położona na styku dwóch kontynentów - Europy i Azji między Wschodem a Zachodem, gdzie tradycja łączy się z nowoczesnością, a kultura starożytna i orientalna splatają się z europejską i śródziemnomorską...

schowaj...

O mnie

KONTAKT: marzkrop@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 138164
Bloog istnieje od: 3997 dni

Lubię to